Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki z których gotuję. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki z których gotuję. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 marca 2013

Kulinarne wyprawy Jamiego


Kulinarne wyprawy Jamiego dostałam w okolicach ostatnich Świąt...Tak więc całkiem długo przechowałam ją na półce z dala od bloga. Ale pora przedstawić książkę na moim blogu. 
Przepisy pochodzą z sześciu kuchni świata: Hiszpanii, Włoch, Szwecji, Maroka, Grecji oraz Francji. Żałuję, że w książce nie znalazły się przepisy z Polski. Jestem ciekawa, co urzekłoby Jamiego, na tyle mocno, aby później opisać to w książce.
W książce jest sporo dodatkowych zdjęć z wypraw Jamiego do poszczególnych krajów, są zdjęcia z kucharzami, przyjaciółmi, niektóre całkiem śmieszne i oczywiście mnóstwo zdjęć jedzenia.
Każdy rozdział, opatrzony krótkim wprowadzeniem, poświęcony jest innej kuchni. Przepisy są zarówno na te najbardziej znane dania (przykładowo hiszpańskie tapas, greckie souvlaki czy włoskie tiramisu), ale również dania nowe, które Jamie stworzył pod wpływem inspiracji czerpanych z wypraw. Na zakończenie rozdziałów jest podsumowanie najważniejszych produktów z danej kuchni wraz ze zdjęciami.
Uwielbiam tą książkę oglądać i wybierać, co najpierw ugotuję. Oczywiście wybór do łatwych nie należy, biorąc pod uwagę piękne zdjęcia i zachęcające opisy.
Ale coś trzeba było wybrać. Na dobry poctek wybrałam całkiem prosty przepis z kuchni greckiej. O tym na blogu już jutro.


Od dziś gotuję już z trzech książek Jamiego. Do dwóch wcześniejszych, tj. "Moje obiady" i "Każdy może gotować" chętnie sięgam po sprawdzone przepisy. Ciekawe, jak będzie z "Kulinarnymi wyprawami..."...

piątek, 14 grudnia 2012

Nigellissima

Prawie pół roku mnie nie było na blogu, nie pisałam, nie publikowałam nowych postów. Choć w moim życiu pojawił się drugi maleńki człowiek, o gotowaniu nie zapomniałam. Wręcz przeciwnie - sporo testowałam nowych przepisów, ale z braku czasu nie publikowałam ich na blogu. Mam mnóstwo zdjęć różnych potraw. Gorzej jednak z pamięcią, co jak smakowało i jaką ocenę przyznałam.
Dziękuję wszystkim za komentarze, które pojawiały się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. To mnie zawsze dodatkowo motywuje oraz pokazuje, że pomimo braku nowych postów, blog nadal jest odwiedzany :).

6 grudnia Mikołaj podrzucił mi nową porcję przepisów do testowania. Mowa o najnowszej książce Nigelli Lawson "Nigellissima".

Tym samym powiększyła się moja domowa biblioteczka książek autorstwa Nigelli.

 
Jak zwykle nie potrafiłam się oderwać od książki przez pierwszych kilka dni. Uwielbiam oglądać zdjęcia, czytać przepisy i zastanawiać się, co ugotuję najpierw. Uwielbiam zaznaczać karteczkami kolejne przepisy do przetestowania. I wreszcie tworzę zwykle długą listę produktów, które muszę zakupić.
Tym razem przepisy są dość proste i nie zawierają zbyt wielu składników. Owszem niektóre produkty są jak narazie dla mnie  nieosiągalne i te przepisy niestety muszę pominąć. Mowa m.in. o jagnięcinie.
Niestety wnież niektóre rodzaje makaronu ciężko znaleźć nawet w delikatesach...
Ale i tak warto nabyć książkę, choćby dla przepisu na chlebek bananowy. Wiem wiem to już chyba trzeci przepis według Nigelli na tego rodzaju chlebek. Dwa wcześniejsze owszem były smaczne i wysoko je oceniłam. Ale dopiero przepis na chlebek bananowy z espresso z ostatniej książki Nigelli zasłużył na 10 pkt!

Jak dotąd przetestowałam około 10 przepisów. Niektóre, jak na chlebek bananowy albo makaron z cukinią nawet więcej niż raz :). I o tym jak i innych przepisach będzie w kolejnych postach.  

wtorek, 27 grudnia 2011

Będę boginią!

Kolejne Święta i kolejna książka do testowania. Najnowsza Nigella "Jak być domową boginią", a właściwie wcale nie najnowsza. Książka ta ukazała się w Polsce po raz pierwszy w 2011, natomiast w Wielkiej Brytanii jest na rynku od 2000! Długo musieliśmy czekać, ale lepiej późno niż wcale.
Jak zwykle najpierw sama ją obejrzałam, a następnie poprosiłam mojego męża, aby wybrał z niej przepisy, które mam przetestować w pierwszej kolejności. Jak widać na zdjęciu poniżej, karteczek jest całkiem sporo. Zatem wkrótce biorę się do dzieła. 

Kilka pierwszych uwag na temat samej książki. Lubię, gdy każdy przepis ma swoje zdjęcie. W tej książce niestety wiele przepisów nie zostało opatrzonych zdjęciem. Za to te, które je mają, są bardzo zachęcające i wyglądają na bardziej artystyczne niż w poprzednich książkach.

Ponadto brakuje mi pod przepisem informacji "przy wcześniejszym przygotowaniu", "przy mrożeniu", "resztki bez reszty", które znalazły się w poprzedniej książce Nigelli "Kuchnia. Przepisy z serca domu". Zwłaszcza tę pierwszą informację odnośnie wcześniejszego przygotowania często wykorzystywałam.

Z rzeczy mniej ważnych choć równie przydatnych, brakuje mi podzielenia przepisy na punkty, bullety itp. Tym razem przepis jest pisany ciągiem, podobnie jak u Jamiego. Trzeba być bardziej uważnym przy przygotowywaniu dania, żeby nic nie pominąć.

Więcej uwag nie mam na tą chwilę. I tak najważniejsze są same przepisy i smak. A o tym napisać jeszcze nie mogę.

Przy okazji moja półka z książkami do gotowania, pieczenia wygląda teraz tak:



Nie są to wszystkie książki, jakie posiadam, ale są to te z których najczęściej gotuję, dlatego mam je pod ręką na kuchennych parapecie.  

Przy okazji są to obecnie moje ulubione książki do gotowania.

czwartek, 10 marca 2011

Kolejna porcja przepisów

Z okazji urodzin dostałam kolejną solidną porcję przepisów do testowania. Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy zacznę to testować, ale przyjemnie jest otworzyć nową książkę, oglądać nowe zdjęcia, czytać przepisy i wybierać... To wybieranie to jedna z tych czynności, którą lubię najbardziej.

A oto dwie nowe książki. 

Do mojej kolekcji książek Jamiego Olivera dołączyła ta:


Oraz przepisy kuchni indyjskiej:

Zatem mogę zabierać się do poszukiwania przepisów do testowania...
Czy ktoś gotował coś z tych książek i może mi polecić jakiś przepis?

poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentynkowa książka

Uwielbiam czekoladę! Książka, którą dostałam na Walentynki jest pełna czekoladowych przepisów. Tym, którzy tak ja nie wyobrażają sobie życia bez czekolady, nie muszę pewnie mówić, że od książki ciężko się oderwać.
Cudowne zdjęcia, bardzo zachęcające... Mam już swoje typy.

sobota, 25 grudnia 2010

Nowe książki do testowania

Na Mikołajki, a potem na Święta dostałam łącznie trzy nowe książki kucharskie. Oto one:




Wolę na razie nie liczyć, ile łącznie mają przepisów, czyli ile dań mogę przetestować. Spokojnie wystarczy mi to do kolejnych Świąt albo i dłużej.
Z Nigelli i kuchni tajskiej już wybrałam po jednym przepisie, które zamierzam przetestować jeszcze w Święta!

piątek, 6 sierpnia 2010

O mnie

Gotowanie nigdy mnie wcześniej specjalnie nie pasjonowało. Aż nagle nadszedł taki dzień, kiedy testowanie kolejnych przepisów zaczęło mi sprawiać coraz więcej przyjemności oraz przynosić satysfakcję, że danie okazało się wyjątkowo smaczne.

Ale nie będzie to kolejny blog tylko o gotowaniu, których pełno w sieci. To będzie coś w rodzaju testowania kolejnych przepisów ze znanych książek. Na pierwszy ogień idzie Nigella.

Wszystko zaczęło się w grudniu 2009, kiedy to znalazłam pod choinką książkę „Nigella ekspresowo”. Owszem uwielbiałam oglądać jej programy, ale raczej tylko oglądać. Książka przeleżała więc pół roku na półce. Aż któregoś dnia postanowiłam ją sprawdzić i… już się z nią nie rozstaje. Naprawdę mnie wciągnęła. Wciąż leży otwarta na stole, ma mnóstwo żółtych karteczek poprzyklejanych do różnych przepisów i niestety ma już całkiem sporo plam, ale może to i dobrze, w końcu to książka kucharska. Tak wygląda książka w tym momencie:

Postanowiłam przetestować kilka przepisów i je ocenić według swoich kryteriów. Zabawię się trochę w szkołę. Będę ostrym belfrem, który odsyła niesmaczne i żmudne w wykonaniu przepisy do oślich ławek (1 punkt), a inne będę honorować czerwonym paskiem i umieszczać w kategorii prymusów (10 punktów).

Moje kryteria to łatwość wykonania, dostępność i cena składników, wygląd oraz oczywiście smak.
Moim celem nie jest samo przepisywanie przepisów z książki na bloga. Chcę je sprawdzić zarówno w przygotowaniu, jak i w smaku. Sprawdzić, jak kosztowne są te dania. A na koniec sfotografować i porównać moje zdjęcie do zdjęcia w książce.

Zachęcam do pisania własnych opinii. Ciekawe, jak inni oceniają znane przepisy znanych i mniej znanych kucharzy oraz czy faktycznie są tak smaczne i proste, jak je często zachwalają.