sobota, 12 lutego 2011

Serowe chili

Przetestowałam już kiedyś ekspresowe chili z książki Nigella ekspresowo. Jednak to chili przygotowuje się jeszcze szybciej. W smaku jest mniej pikantne, bo nie dodaje się tu ani sosu chili ani świeżej czy suszonej papryczki chili.

4 porcje

  • 110 g (2 kiełbaski) chorizo, pokrojone na grube plasterki przecięte na pół
  • 500 g mielonej wołowiny, najlepiej ekologicznej
  • 1/2 łyżeczki kakao
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżka pasty z suszonych na słońcu pomidorów lub przecieru pomidorowego
  • 1 puszka (400 g) krojonych pomidorów
  • 125 ml wody, po opłukaniu puszki po pomidorach
  • 2 łyżeczki sosu Worcestershire
  • 1 puszka (400 g) fasoli nerkowej (kidney), odcedzonej i wypłukanej
  • 2 świeże mozzarelle w kulkach (każda po 125 g), posiekane
  • sól morska w płatkach i pieprz do smaku
  • garść posiekanych świeżych listków kolendry, do osobnego podania (według uznania)
1. Postaw niewielki garnek żeliwny lub patelnię z grubym dnem na ogniu, wsyp grube półkola chorizo i podsmażaj tak długo, aż puszczą przezroczysty, pomarańczowy tłuszcz.
2. Dodaj mięso mielone, próbując je trochę porozbijać drewnianym widelcem i, wymieszaj je z tłuszczem wytopionym z chorizo.
3. Kiedy mielona masa zacznie tracić kolor surowego mięsa, posyp ją kakao w proszku i oregano, dodaj pastę pomidorową lub przecier i dokładnie wymieszaj, zanim dodasz pomidory z puszki. Przepłucz puszkę po pomidorach 125 ml wody, którą wlej na patelnię z mięsem, potem dodaj sos Worcestershire i odcedzoną oraz wypłukaną fasolę nerkową. Zaczekaj, aż masa mięsna zacznie bulgotać.
4. Zmniejsz ogień, przykry naczynie pokrywką i powoli gotuj chili przez 20 minut.
5. Jeżeli podajesz jedzenie bezzwłocznie, zdejmij pokrywkę i zwiększ ogień, by chili znowu zaczęło energicznie bulgotać, po czym zgaś ogień i wmieszaj do potrawy mozzarellę. Dopraw do smaku i podawaj natychmiast, posypując kolendrą, jeśli masz ochotę.


Ciekawym składnikiem jest tutaj mozzaralla. Przyjemnie się ciągnie podczas jedzenia. Chili podałam z ryżem i całkiem dobrze się komponowało.
Za szybkość, łatwość i smak daję ostatecznie 9 pkt.

Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

Zupa z czosnkiem i miłością

Akurat dokucza mi przeziębienia. Nigdzie się dziś i jutro nie ruszam, więc mogę sobie pozwolić na tą zupę.

4 porcje
  • 1 główka czosnku
  • 1 por, umyty i przycięty
  • 3 łyżki zwykłej oliwy
  • 1 czubata łyżka posiekanego świeżego tymianku
  • 2 ziemniaki do pieczenia, ok. 400 g
  • 1,5 litra bulionu z kurczaka, najlepiej ekologicznego
  • sól i pieprz do smaku
  • kilka łyżek posiekanej świeżej natki pietruszki, do przybrania
1. Podziel czosnek na ząbki, obierz i pokrój na jak najcieńsze plasterki.
2. Przetnij por wzdłuż na pół i pokrój na cienkie plasterki. Rozgrzej oliwę w rondlu o grubym dnie i smaż por na małym ogniu przez 5 minut, mieszając od czasu do czasu, aż zmięknie.
3. Dodaj tymianek oraz pokrojony czosnek i smaż na małym ogniu kolejne 5 minut.
4. Pokrój ziemniaki (wraz ze skórką) w drobną kostkę, dodaj do rondla i porządnie wymieszaj drewnianą łyżką.
5. Wlej bulion, doprowadź do wrzenia. Gotuj na małym ogniu przez 20 minut pod częściowym przykryciem, a na koniec dopraw solą i pieprzem do smaku. Zdejmij garnek z ognia, odstaw na kilka minut przed nalaniem zupy do misek, a rozdając porcje, posyp je posiekaną natką.


Sprawdziłam, że jak na taką grubą książkę, to stosunkowo niewiele jest przepisów na zupę w książce "Kuchnia. Przepisy z serca domu". Tylko 9 przepisów na ok. 190 przepisów, to dość mało. Tym bardziej doceniam przepisy na zupę. Nigdy nie gotowałam zupy czosnkowej. Zwykle kojarzyła mi się z zupą krem. Zupa czosnkowa w wydaniu Nigelli jest tradycyjną zupą. Pomimo nielicznych składników jest naprawdę niezła. Być może nie dałabym rady jeść jej codziennie, ale raz na jakiś czas z pewnością tak. 9 pkt.


Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

piątek, 11 lutego 2011

Chlebek bananowy z kokosem i wiśniami

Po samej nazwie spodziewałam się czegoś w rodzaju chleba do kanapek. Tymczasem wyszło coś wyjątkowo pysznego, co trudno nazwać tradycyjnym chlebem. To jest chlebek deserowy.
  • 125g niesolonego masła o temp. pokojowej plus trochę do posmarowania formy
  • 4 średniej wielkości banany (ok. 500 g przez obraniem)
  • 150 g miałkiego cukru
  • 2 jajka
  • 175 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 100 g suszonych wiśni
  • 100 g wiórków kokosowych
1. Rozgrzej piekarnik do 170 st. C. Wyłóż keksówkę papierową foremką lub wyściel jej dno papierem do pieczenia, a boki wysmaruj masłem.
2. Roztop masło w rondlu i zdejmij z ognia. Obierz banany i rozgnieć w miseczce.
3. W misce zmiksuj cukier z przestudzonym, stopionym masłem, potem dodaj banany i jajka, nadal miksując. Wmieszaj łyżką mąkę, proszę do pieczenia i sodę oczyszczoną. Na koniec dodaj suszone wiśnie i wiórki kokosowe.
4. Wszystko razem dobrze wymieszaj, by składniki się połączyły, a potem przełóż do przygotowanej foremki i wygładź wierzch.
5. Piecz ok. 50 minut, ale zacznij sprawdzać po 45. Upieczone ciasto będzie odstawać od brzegów formy, a z wierzchu w dotyku będzie sprężyste.
6. Po wyjęciu z piekarnika pozostaw w formie na 10 minut. Potem ostrożnie wyjmij ciasto z formy (nadal w papierowej foremce) i zostaw na metalowej kratce do ostygnięcia.


Jeśli chodzi o składniki, to najtrudniej kupić suszone wiśnie. Ostatecznie znalazłam je w Almie, ale niestety cena jest wysoka. 76,5 zł za 1 kg!
Chlebek przygotowuje się błyskawicznie. Nawet nie wiem, kiedy go zrobiłam, a już piekł się w keksówce.
Mój chlebek pięknie wyrósł i wcale nie opadł. Myślałam, że będzie zapadnięty do środka jak na zdjęciu w książce, ale wyszedł chyba nawet lepiej.
A w smaku jest przepyszny. Może nie wygląda aż tak dobrze jak smakuje. Ale warto się skusić. Wilgotne wiśnie, delikatne wiórki i banan, naprawdę polecam! Mój mąż przyznał 10 pkt. Ja daję mu 9 pkt.

Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

środa, 9 lutego 2011

Panzanella

Skusiła mnie nazwa tego przepisu. A ponadto, może zabrzmi to trochę dziwnie, ale lubię raz na jakiś czas zjeść kawałek nie do końca świeżego pieczywa.

Mniej więcej 4 porcje
  • 250 g czerstwego chleba na zakwasie, pokrojonego w kostkę o boku 2 cm lub porwanego na kawałki
  • 1 mała czerwona cebula, pokrojona cienko w półplasterki lub drobno posiekana
  • 60 ml octu z czerwonego wina
  • 500 g dobrych, dojrzałych pomidorów
  • 1/2 ząbka czosnku
  • 2 łyżeczki soli morskiej w płatkach albo 1 łyżeczka miałkiej soli
  • szczypta miałkiego cukru
  • 125 ml oliwy extra vergine
  • duży pęczek bazylii
1. Wyłóż chleb pokrojony w kostkę na metalową kratkę, by wysechł.
2. Wsyp posiekaną lub pokrojoną w półplasterki cebulę do miski na tyle dużej, by pomieściła resztę składników, polej octem i odstaw przynajmniej na 10 minut, by się zmacerowała.
3. Tymczasem włóż pomidory do dużej miski, zalej wrzącą wodą z czajnika, by je zakryła i odstaw na 5 minut.
4. Zetrzyj lub drobno posiekaj trochę czosnku i dodaj do cebuli i octu.
5. Odsącz pomidory, obierz ze skóry, usuń nasiona, pokrój miąższ i wrzuć do miski z cebulą i octem.
6. Dodaj sól i szczyptę cukru, potem połam lub pokrusz chleb do miski. Polej oliwą i dodaj połowę liści bazylii. Mieszaj wszystko rękami (w jednorazowych lateksowych rękawiczkach, jeśli masz wrażliwą skórę), aż składniki się połączą.
7. Najlepiej byłoby odstawić sałatkę na noc, by się przegryzła. W takim wypadku połóż pozostałe łodygi i liście bazylii na wierzchu, potem przykryj plastikową folią; jeśli podajesz od razu, dodaj resztę liści bazylii i spróbuj, czy sałatki nie trzeba doprawić.

Nie wiem, jaki dokładnie chleb stosuje Nigella, że po wyłożeniu na kratkę szybko wysycha. Ja swój chleb doprowadzałam do stanu czerstwości przez dwa dni. Był w końcu tak twardy, że musiałam użyć siły, aby go połamać na kawałki. Ale bez obawy. Chleb nasiąkł oliwą i octem i był przyjemnie wilgotny w smaku.
Sałatkę trzymałam całą dobę w lodówce, żeby dobrze się przegryzła.
Wyglądała zachęcająco. Niestety w smaku nie porywa. Spodziewałam się czegoś więcej. Nie pasował mi w niej ocet z czerwonego wina. Za bardzo zdominował inne smaki. Następnym razem spróbuję dodać mniej octu. W wersji oryginalnej przyznaję panzanelli 6 pkt.

Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

niedziela, 6 lutego 2011

Tarta z toffi i jabłkami

Kiedy tylko zobaczyłam ten przepis, od razu pomyślałam o moim mężu, który uwielbia toffi. Jednak i on miał problemy, żeby zjeść to ciasto do końca.

Na kruche ciasto:
  • dowolnie: 1 laska wanilii
  • 125 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 250 g mąki
  • skórka z 1/2 cytryny
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki zimnego mleka lub wody
Na nadzienie:
  • ok. 800 g słodzonego mleka skondensowanego (2 puszki)
  • 4 średniej wielkości kwaśne jabłka do pieczenia
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
Nieotwarte puszki słodzonego mleka skondensowanego wstaw do wysokiego garnka i zalej wodą. Zagotuj, następnie zmniejsz temperaturę i gotuj na wolnym ogniu bez przerwy 3 godziny pod przykryciem. Ważne, aby pamiętać o sprawdzaniu czy w garnku nie brakuje wody. Nie chcemy gotować na sucho, bo puszki wybuchną. Otrzymasz najwspanialsze toffi. Odstaw puszki do ostygnięcia.

Najpierw zrób ciasto. Jeśli używasz wanilii w lasce, to przetnij ją wzdłuż i końcem noża wyjmij nasiona (zachowaj laskę, aby zrobić cukier waniliowy). Utrzyj razem: masło, cukier puder i sól, następnie dodaj mąkę, nasiona wanilii, skórkę z cytryny i żółtka. Możesz to robić ręcznie lub w mikserze. Kiedy składniki się połączą, dodaj zimne mleko lub wodę. Ugniataj i delikatnie wyrabiaj ciasto, oprósz mąką i uformuj z niego gruby wałek. Nie wyrabiaj za mocno, bo stanie się zbyt elastyczne i ciągnące, a powinno być płatkowate i kruche. Owiń ciasto w folię spożywczą i włóż do lodówki przynajmniej na 1 godzinę. Schłodzone pokrój na cienkie plasterki i wykładaj nimi formę do tarty o średnicy 28 cm. Dociśnij, by tworzyły jednolitą warstwę i wyrównaj boki, usuwając nadmiar ciasta. Wstaw formę do lodówki na 1 godzinę.

Rozgrzej piekarnik do 180 st. C. Obierz jabłka i potnij je na ćwiartki, usuń gniazda nasienne, cienko pokrój i obtocz w cukrze pudrze. Wyłóż toffi na ciasto, a na wierzchu ułóż jabłka i polej sokiem, który z nich wyciekł. Piecz na dole nagrzanego piekarnika przez 40 minut, aż spód stanie się złocisty, a na toffi pojawią się bąbelki. Podawaj z lodami waniliowymi.

Zacznę od tego, że miałam spore obawy gotując puszki z mlekiem. Jak przeczytałam, że mogą wybuchnąć, ciągle je sprawdzałam i nie pozwalałam wodzie za mocno się gotować. I tak przez 3 godziny zaglądałam i sprawdzałam... Trochę męczące. Liczyłam zatem, że po tym wszystkim wyjdzie wspaniałe toffi, które wynagrodzi mi te niedogodności.
W międzyczasie zrobiłam ciasto. Samo chłodzenie najpierw w folii, potem w formie trwa przynajmniej 2 godziny. Oj długo się robi tą tartę.
Średnica mojej formy do tart jest nie co mniejsza. Po skrojeniu 4 średnich jabłek okazało się, że jest ich prawie o połowę za dużo. A toffi... wyszło, choć było dość gęste i musiałam je wyciągać łyżką z puszki. Było go strasznie dużo jak na taką tartę.
Włożyłam wszystko do piekarnika i piekłam przez 40 minut. W sumie, żeby przygotować tą tartą, licząc od rozpoczęcia gotowania puszek z mlekiem, potrzeba ok. 4 godzin! Zdecydowanie nie polecam tego ciasta na szybki deser poobiedni, bo można się go po prostu nie doczekać.
Ja sama nie lubię toffi, ale próbując jeden kawałek, starałam się myśleć o tych wszystkich, którzy lubią toffi i którzy może kiedyś tu zajrzą i to przeczytają...
Otóż tarta jest obłędnie słodka, ale toffi musi być przecież słodkie. Jabłka i ciasto kruche są smaczne, ale jednak dla mnie tego toffi było za dużo.
Mojemu mężowi, wielbicielowi toffi, ciasto smakowało, ale też w pewnym momencie zauważył, że tego toffi jest trochę za dużo.
Biorąc po uwagę czas przygotowywania tarty, smak i wygląd oceniam ją na 6 pkt.

Przepis pochodzi z książki Jamie Oliver 'Moje obiady".

Najlepszy placek z kurczaka i słodkimi porami w cieście francuskim

Uwielbiam ciasto francuskie zarówno jako dodatek do dania głównego na obiad, jak i baza do ciast czy ciasteczek. Ten przepis wydał mi się bardzo smaczny. Na zdjęciu dobrze się prezentował i nabrałam na niego ochoty.

Na 4 porcje:

  • oliwa
  • 2 kawałki masła
  • 1kg obranych z kości i skóry udek kurczaka, pokrojonych na kawałki
  • 2 średniej wielkości pory, przycięte, umyte i pokrojone na jedno-centymetrowe kawałki
  • 2 marchewki, obrane i grubo pokrojone
  • 3 łodygi selera naciowego, drobno pokrojone
  • mała garść świeżego tymianku
  • 2 łyżki mąki
  • 1 kieliszek białego wina
  • 1 kieliszek wody
  • 285 ml mleka
  • sól morka i świeżo zmielony czarny pieprz
  • 255 g dobrych wieprzowych kiełbasek
  • opakowanie ciasta francuskiego (500 g)
  • 1 jajko
Rozgrzej piekarnik do temp. 220 st. C. Do dużego rondla wlej trochę oliwy i włóż masło. Dodaj kurczaka, pory, marchewki, seler, posiekany tymianek i gotuj na małym ogniu przez 15 minut. Wyłącz palnik, wsyp mąkę i mieszaj przez kilka minut zanim dolejesz wino, wodę i mleko. Dopraw solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, przykryj szczelnie pokrywką i duś na wolnym ogniu przez 30-40 minut, aż kurczak będzie miękki. Mieszaj od czasu do czasu, aby nie przywarł do dna. Sos powinien być płynny, ale raczej gęsty. Jeśli jest za rzadki, zdejmij pokrywkę i duś aż stanie się gęstszy. W tym momencie masz potrawkę z kurczaka. Możesz ją zjeść od razu albo schłodzić i przechowywać w lodówce przez kilka dni lub kontynuować przyrządzanie placka.

Przełóż potrawkę z kurczaka do odpowiedniej wielkości naczynia do pieczenia. Wyciśnij mięso z kiełbasy, uformuj z niego małe kulki, podrumień na oleju i wrzuć do potrawki. Rozwałkuj ciasto na grubość 0,5 cm. Posmaruj rozmąconym jajkiem brzeg naczynia i przykryj je ciastem. Nadmiar odetnij nożem. Posmaruj jajkiem wierzch ciasta, aby ładnie się zrumienił podczas pieczenia, a następnie naciskaj, aby zaokrąglić brzegi. Tępą stroną noża delikatnie natnij wierzch w kratkę - dzięki temu ciasto stanie się chrupkie. Piecz placek przez 30 do 40 minut, aż wierzch się zrumieni.


Ciasto przepięknie się zrumieniło i wyrosło. Natomiast środek już mnie tak nie urzekł. Potrawka z kurczaka, jak ją opisał Jamie Oliver, była smaczna, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Nie dodałam co prawda kieliszka białego wina, ale nie sądzę, żeby to aż tak wiele miało zmienić.
Po pierwszej próbie wyciśnięcia z kiełbasy małej kulki stwierdziłam, że to jest niemożliwe, przynajmniej z moimi kiełbaskami. Pokroiłam je więc na małe kawałki, przysmażyłam i dorzuciłam do garnka z kurczakiem.
Reszta była już banalnie prosta.
Mój mąż był nie co bardziej zachwycony daniem i ostatecznie placek otrzymał 8 pkt.

Przepis pochodzi z książki Jamie Oliver 'Moje obiady".

sobota, 5 lutego 2011

Cytrynowe ciasto z polenty

Nie planowałam na dzisiaj tego ciasta. Jego pieczenie wyszło bardzo spontanicznie. Wyciągnęłam kilka składników, wymieszałam, włożyłam do formy i upiekłam. Cóż banalne, ale jakie dobre...

Na ciasto:
  • 200 g niesolonego masła plus trochę do natłuszczenia formy
  • 200 g miałkiego cukru
  • 200 g mielonych migdałów
  • 100 g drobnej polenty/ mąki kukurydzianej
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jajka
  • skórka otarta z 2 cytryn
Na syrop:
  • sok z 2 cytryn
  • 125 g cukru pudru
1. Wyłóż dno foremki papierem do pieczenia i delikatnie natłuść ścianki. Rozgrzej piekarnik do 180 st. C.
2. Utrzyj masło z cukrem na jasną puszystą masę ręcznie albo w wolno stojącym mikserze.
3. Wymieszaj migdały z polentą oraz proszkiem do pieczenia i dodaj trochę sypkich składników do maślanej mieszaniny. Następnie wbij jedno jajko, wymieszaj i dodawaj na przemian porcje sypkich składników i pozostałe jajka, stale ucierając.
4. Na koniec dodaj skórkę z cytryny, przełóż masę do przygotowanej foremki i piecz mniej więcej 40 minut. Ciasto może się wydawać niezbyt ścięte, ale patyczek wbity w środek powinien być dość czysty po wyjęciu, a brzegi ewidentnie powinny się kurczyć i odchodzić od ścianek foremki.
5. Zrób syrop, gotując sok z cytryn i cukier puder w niedużym rondlu, dopóki cukier się nie rozpuści. Ponakłuwaj ciasto patyczkiem, polej ciasto ciepłym syropem i odstaw do ostygnięcia, zanim wyjmiesz je z foremki.


Ciasto przygotowuje się błyskawicznie. Tarte migdały można kupić w supermarketach. Ja kupiłam w Tesco.
Zamiast polenty użyłam mąkę kukurydzianą. Zastanawiam się, czy polenta jest bardziej żółta od mąki kukurydzianej... Moje ciasto nie jest aż tak żółte jak na zdjęciu w książce Nigelli.
Ciasto piekłam nie co dłużej. Ok. 50 minut.
Mój mąż już po pierwszym kęsie powiedział: 10 pkt! Ciasto ma lekko kwaskowaty smak. Jest wilgotne i delikatne. Naprawdę niezłe, biorąc pod uwagę, szybkość i łatwość przygotowania. Przyznaję 9 pkt!


Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

czwartek, 3 lutego 2011

Mufinki z jabłkami i cynamonem

To jest trzeci przepis na mufinki według Nigelli. Wcześniej piekłam mufinki bananowe, gruszkowe, a dziś z jabłkami. Sama nie wiem, które najlepsze...

12 sztuk
  • 2 jabłka
  • 250 g mąki orkiszowej (lub zwykłej mąki pszennej)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 125 g jasnego cukru trzcinowego plus 4 łyżeczki do posypania
  • 125 ml płynnego miodu
  • 60 ml pitnego jogurtu naturalnego
  • 125 ml oleju roślinnego
  • 2 jajka
  • 75 g całych (nieblanszowanych) migdałów
1. Rozgrzej piekarnik do 200 st. C i wyłóż blaszkę do mufinek papierowymi foremkami.
2. Obierz jabłka i usuń gniazda nasienne, potem pokrój w małą kostkę (ok. 1 cm).
3. Odmierz do miski mąkę, proszek do pieczenia i łyżeczkę mielonego cynamonu.
4. W osobnej miseczce lub w dzbanku zmieszaj razem trzepaczką 125 g cukru trzcinowego, miód, jogurt, olej roślinny i jajka.
5. Posiekaj grubo migdały i wrzuć połowę do miski z mąką, a resztę wsyp do małej miseczki. Dodaj drugą łyżeczkę mielonego cynamonu i 4 dodatkowe łyżeczki cukru trzcinowego. To będzie posypka na wierzch mufinek.
6. Wmieszaj teraz mokre składniki do suchych. Dodaj posiekane jabłka i lekko wymieszaj, ale nie za długo. Grudkowate ciasto daje lżejsze mufinki.
7. Łyżką przełóż masę do papierowych foremek i oprósz po wierzchu drobną jak żwirek posypką.
8. Wstaw formę do nagrzanego piekarnika i piecz około 20 minut, aż mufinki wyrosną i nabiorą złotego koloru.
9. Wyjmij formę z piekarnika i odstaw na 5 minut, a potem ostrożnie wyjmij mufinki i ułóż na metalowej kratce do studzenia ciasta.


Mufinki z jabłkami przygotowuje się bardzo podobnie do mufinek gruszkowych. Składniki są proste i łatwo dostępne. To już pierwszy duży plus. Drugi plus to szybkie przygotowanie. Więcej czasu potrzeba jedynie na krojenie jabłek, ale i to nie jest zbytnio czasochłonne, zwłaszcza jeśli nie dąży się do tego, by każdy kawałek miałam 1 cm x 1 cm ;). I trzeci plus - smak. Mufinki są puszyste, ale nie nadmuchane, jakie często widzę w kawiarniach czy sklepach. Są również lekko wilgotne, a to zasługa rozpływających się pieczonych jabłek.
Mnie osobiście najbardziej smakuje posypka. Upieczone migdały mają w sobie coś naprawdę pysznego. Przypieczona skórka smakuje wybornie.
Mufinki otrzymują 9 pkt.


Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".

środa, 2 lutego 2011

Makaron w sosie białym

Do trzech razy sztuka. To jest trzeci przepis na makaron przetestowany przeze mnie z książki Jamiego Olivera "Moje obiady". Niestety tym razem test zakończył się dość słabym wynikiem.

Na 4 porcje:
  • 2 ząbki czosnku, obrane i starte na tarce o drobnych otworach
  • 40 g masła
  • 500 g makaronu tagliatelle
  • 2 lub 3 garście świeżo startego parmezanu
  • sól morska i świeżo zmielony pieprz
W płytkim rondlu przez kilka minut wolno przesmaż na maśle starty czosnek, nie rumieniąc go. W dużym garnku doprowadź do wrzenia osoloną wodę, włóż makaron i ugotuj go zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Kiedy będzie gotowy, odcedź na durszlaku umieszczonym w misce, tak żeby odzyskać zawierającą skrobię wodę, w której się gotował.
Ogrzej dużą salaterkę i wlej do niej rozpuszczone masło czosnkowe, starając się je rozprowadzić po całej powierzchni. Wrzuć ugotowany makaron, dodaj 5-6 łyżek wody, w której się gotował, a następnie parmezan. Przypraw do smaku. Wymieszaj makaron szczypcami lub 2 widelcami. Masło, czosnek, woda i parmezan utworzą wspaniały kremowy sos.
Możesz dodać jeszcze trochę wody, w której gotował się makaron, tak żeby sos pozostał jedwabisty i delikatny, a nie kleisty.


Jedno trzeba przyznać temu przepisowi. Jest prosty w przygotowaniu. Nie ma tu nic wyszukanego. Biały sos, który zasadniczo sam ma się zrobić, nie jest niczym nadzwyczajnym. Mój mąż stwierdził, że to nic innego jak makaron z wodą... Ja aż tak krytyczna nie jestem. Trochę się czuje parmezan i czosnek. Jednak to zdecydowanie za mało, by móc to danie wysoko ocenić. Przyznaję 5 pkt. Następnym razem dołożę kurczaka i pomidory lub szpinak. To powinno znacznie poprawić jakość tego dania.

Przepis pochodzi z książki Jamie Oliver 'Moje obiady".

niedziela, 30 stycznia 2011

Sernik klasyczny

Niewiele serników upiekłam w swoim życiu. Pewnie można by je policzyć na palcach jednej ręki. Zwykle robiłam serniki na zimno, gdyż wydawały mi się prostsze. Przepis Nigelli wydał mi się nieskomplikowany i dlatego wybrałam go do przetestowania.

Na spód:
  • 225 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 g miałkiego cukru
  • 25 g niesolonego masła o temp. pokojowej
  • 1 jajko
  • 45 ml mleka pełnotłustego
Na masę serową:
  • 725 g twarogu
  • 150 g miałkiego cukru
  • 4 jajka, białka oddzielone od żółtek
  • 50 g skrobi kukurydzianej (lub mąki ziemniaczanej)
  • 3 łyżki soku cytrynowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 250 ml śmietany kremówki, lekko ubitej
1. Rozgrzej piekarnik do 170 st. C i jeśli używasz jednorazowych foremek, włóż jedną w drugą, by całość była później bardziej stabilna przy wkładaniu sernika do pieca. Wsuń do piekarnika blachę, by było go na czym postawić.
2. By zrobić spód, wsyp mąkę i proszek do pieczenia do malaksera, dodaj 50 g cukru, 25 g masła i 1 jajko. Zmiksuj i nie wyłączając silnika, dodaj mleko i miksuj, aż mieszanina zacznie się zlepiać w grudki. Jeśli robisz spód ręcznie, w misce wetrzyj palcami masło w mąkę i drewnianą łyżką wymieszaj z resztą składników.
3. Wsyp mieszaninę do foremki lub na wyłożoną folią blachę. Rękami lub łyżką przyciśnij do dna, tworząc możliwie równą warstwę. Piecz w piekarniku 10 minut. Odstaw, by spód nieco przestygł przed wlaniem masy serowej.
4. Włóż ser do miski i utrzyj z cukrem, a następnie z żółtkami. Wmieszaj skrobię kukurydzianą (lub mąkę ziemniaczaną, to bardziej tradycyjny składniki, ale pod względem smaku nie robi żadnej różnicy), następnie sok cytrynowy, ekstrakt waniliowy i sól, a potem delikatnie połącz z lekko ubitą śmietaną.
5. W osobnej misce ubij białka niezbyt sztywno, dodaj łyżkę do masy serowej i energicznie wymieszaj. Dodaj resztę białek w 3-4 partiach i delikatnie wymieszaj.
6. Wyłóż masę serową na podpieczony spód z ciasta, potem ostrożnie wstaw do piekarnika i piecz godzinę; sernik powinien być upieczony z wierzchu, a w środku jeszcze nieco luźny, na wierzchu miejscami może być wręcz przyrumieniony.
7. Odstaw w foremce na metalową kratkę, by ostygł. Podczas stygnięcia sernik może nieco popękać. Potraktuj to jako oznakę autentyczności. Przykryj folią plastikową i schłodź przez noc w lodówce, dopiero potem można kroić na porcje i podawać.


Upieczenie spodu okazało się dziecinnie proste. Przygotowanie masy serowej wiązało się z wykorzystaniem co najmniej 3 misek, więc trochę się przy tym brudzi.
Wydaje mi się, że jakość sernika zależy w znaczącym stopniu od rodzaju twarogu, jaki się używa. Nie mam w tym póki co dużego doświadczenia, więc wybrałam, nie zastanawiając się za długo, twaróg sernikowy marki Piotr i Paweł. Okazał się całkiem kremowy, więc łatwo się go mieszało.
Zadowolona włożyłam sernik do piekarnika. Wydawał mi się dziwnie śnieżnobiały. Zwykle serniki są jasno żółte. Sernik zaczął się piec, kiedy zauważyłam, że na blacie pozostały w oddzielnej miseczce żółtka...No tak zapomniałam o nich. Nie pozostało mi nic innego, jak wyciągnąć blachę z piekarnika, zdjąć delikatnie masę serową z kruchego spodu i wymieszać z żółtkami. Wtedy dopiero mój sernik zrobił się jasno żółty :). Co ciekawe, przez moją nieuwagę sernik ani trochę na tym nie ucierpiał. Wyrósł przepięknie i popękał w niektórych miejscach, tak więc mogłam uznać, że jest autentyczny ;).
Największe rozczarowanie przeżyłam wtedy, kiedy doczytałam przepis do końca i okazało się, że sernik można jeść dopiero następnego dnia, po tym jak przez noc schłodzi się w lodówce. Ponieważ nie mogłam się go doczekać, najpierw spróbowałam jeden kawałek na ciepło, potem drugi kawałek po godzinnych schłodzeniu w lodówce i wreszcie trzeci zgodny z przepisem, czyli po całej nocy chłodzenia w lodówce. Znowu muszę przyznać rację Nigelli. Najlepiej smakował ten ostatni kawałek. Sernik jest puszysty i delikatny w smaku. Nie tworzy zbitej nie co twardej masy, jak to czasami bywa z sernikami w różnych cukierniach.
To mój pierwszy poważny sernik pieczony. I do tego się udał! Polecam, zwłaszcza tym, którzy nie mają jeszcze dużego doświadczenia w pieczeniu serników. 9 pkt!


Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson "Kuchnia. Przepisy z serca domu".